Zasiadka na Wygoninie

 

Zasiadkę planowaliśmy prawie od roku. W końcu jest ten dzień 10 sierpnia 2009 o godz.5.30 rano Mateusz jest u mnie i wyruszamy w drogę. Odległość od miejscowości w której mieszkam do Wygonina to około 240km godzina 9:00 jesteśmy nad wodą ,przepiękna rybaczówka i widoki napawają nas bardzo pozytywnie

Lecz po krótkiej rozmowie z pracownikami rybaczówki jesteśmy lekko zaniepokojeni .Nasłuchaliśmy się o płetwonurkach, którzy podobno mają z kuszami polować na karpie ,o braku zarybień i w ogóle bezrybiu. Dowiadujemy się też, że przed nami siedzieli na stanowisku, które my mieliśmy zarezerwowane karpiarze i przez bite 2 tygodnie mieli 2 karpie. Ale cóż w końcu trzeba się samemu przekonać czy to plotki czy też prawda. Wiec wyruszamy na stanowisko

Około godziny 13:00 mamy rozbity obóz i zaczynamy sondowanie dna

Dno nie jest zbytnio skomplikowane wiec decydujemy się postawić markery na głębokości od 6 do 8 metrów i właśnie tam umieszczać zestawy. Tak więc wywozimy zestawy na jeden włos zakładam bałwanka z małych 14mm kulek owocowych na resztę zestawów tonące kulki własnej produkcji 24mm które później okazały się strzałem w dziesiątkę. Czekamy ,czekamy i nic Mateusz powiedział i zaśmiał się że na pewno wykłusowali już tą wodę bo wszyscy narzekali na brania tak więc jedno piwko drugie i około godziny 24 kładziemy się spać. O godzinie 1:20 słyszę że gra mój sygnalizator gdy wybiegłem do brania Mateusz już holował rybę zawsze był szybszy ode mnie  ale oddał mi kij bo tak byliśmy umówieni lecz ryba około 20 metrów od brzegu się spina i odpływa. Po nie pełna godzinie u Maty jest branie po nie długim holu jest w podbieraku karp 11kg.Po zwarzeniu ryby wypuszczamy ja, a my postanawiamy uczcić te dwa brania.

W dzień byliśmy bez brania wiec mogliśmy odespać nockę. W godzinach popołudniowych zaczynamy przewozić zestawy. Do godziny 23:00 nie mamy ani pisknięcia więc idziemy spać lecz tutaj po krótkim śnie około godziny 1.30 jest branie tym razem moja kolej po chwili mam karpia nie dużego bo 7kg ale za to bardzo silnego. Po upływie pół godziny kolej na branie u Mateusza i wyciąga bardzo walecznego lustrzenia o wadze 12kg, którego decydujemy się zwarzyć w nocy. To było na tyle tej nocy lecz my tam jesteśmy bardzo zadowoleni z naszej wyprawy po pogłoskach jakie usłyszeliśmy przy rybaczówce byliśmy bardzo uśmiechnięci. Kolejny dzień i noc przed nami tym razem zaczyna się o godzinie 23.30 mam branie i na macie ląduje piękny karp pełnołuski

Następne branie jest kolegi silny karp nie wygrał tej walki i dał się poddać sesji fotograficznej. Ostatnie branie tej nocy nastąpiło o godz. 3:30 tym razem mam karpia jak dotąd największego z naszej zasiadki 14,7kg .Postanowiliśmy wsadzić go do worka i zrobić zdjęcie w dzień z samego rana.

Jest to bardzo piękna i silna ryba. Nadszedł ostatni dzień ,od samego rana bardzo silny wiatr wieje nam prosto w twarz i spycha wszystko co w wodzie w nasza stronę ,godzina popołudniowa nie możemy wywieźć zestawów lecz przed samym zmierzchem uspokaja się wywozimy i czekamy. Godzina 23.30 karpie pojawiają się blisko zestawów i mamy branie kolej na Mateusza hol trwa dość długo bo ryba cały czas wyciąga żyłkę i muruje do dna gdy daje się podprowadzić dość blisko następuje spięcie z haka z niewiadomego powodu ale tak już jest w tym naszym hobby. Mała godzinka i kolejne branie i moja kolej na macie jest karp 13kg. Po chwili branie u kolegi piękny odjazd i znowu walka wchodzimy do wody po sam pas poza pas korzeni, które znajdują się w tym miejscu z prawej strony. Wygrywamy z nim jest to piękny gruby golec 15 kg ważymy go i wsadzamy do worka żeby w dzień wykonać sesje fotograficzna. Godzina 2:00 branie leszczowe duży około 3kg leszcz i zaraz po tym na zestawi obok silny odjazd podnoszę wędkę i czuje że ryba wyciąga żyłkę, a ja nic nie mogę z tym zrobić po chwili widzę, że lampka na markerze zniknęła na chwile i pokazała się kilka razy szybka decyzja Mateusz wiosłuje i płyniemy po karpia lecz przy markerze zastajemy sam zestaw ryba a się spina. Mija kolejna godzina i znowu odjazd Mateusz wyciąga rybę o wadze 14kg.To było ostatnie branie na jeziorze podczas naszej zasiadki. I tak nagle zrobiło się jasno na dworze i przystąpiliśmy do fotografowania ryb.

Podczas tej zasiadki łowiliśmy cztery doby ,dwie wędki na osobę ,co noc mieliśmy więcej brań więc jesteśmy pewni , że zanęta rybą bardzo smakowała. Wszystkie brania mieliśmy na kulki naszej produkcji 2 x 24mm nimi też nęciliśmy ,brania były tylko i wyłącznie w nocy.

Jezioro Wygonin jest przepięknym miejscem dla wypoczynku i nie tylko jest cisza i spokój ,są bardzo piękne i waleczne ryby ,jest to miejsce które potrafi zaskoczyć . Dla mnie jest to jedna z najpiękniejszych wód karpiowych w Polsce na jakiej wędkowałem i chciałbym na pewno nie tylko ja żeby takich wód w Polsce było jak najwięcej .Wracamy w sierpniu 2010r

Maciej Bartkowiak